O życiu

Zacznij znów czytać książki. 7 sprawdzonych sposobów na powrót do czytania

Ludzie w pewnym wieku po prostu przestają czytać książki. Jakoś tak im to umyka na co dzień. Myślą, że czytają dużo, więc książki nie są im specjalnie już do niczego potrzebne. Przecież w ciągu dnia zdążą przeczytać cały Internet.

Jaaasne… tyle, że Internet to nie książka. Newsy na portalach to nie to samo. Wpisy w social mediach to nie to samo. Artykuły w gazecie to nie to samo. Tym samym też nie jest czytanie instrukcji obsługi nowego Xboxa, graffiti na pobliskim murze, czy napisów nad pisuarem w pobliskim barze.

Książka to książka.

Dlaczego czytać książki?

Powodów jest wiele. Ja wymienię tylko te, które do mnie osobiście najbardziej przemawiają:

  • Czytając książkę zapominasz o tym, co się dzieje dookoła. Historia Cię wciąga, a Ty nie myślisz o tym wszystkim, co zaprząta Ci głowę na co dzień.
  • Czytając książkę uczysz się. Uczysz się nowych słów, uczysz się gramatyki, interpunkcji, ortografii (a jeśli książka jest z rodzaju edukacyjnych – uczysz się jeszcze tego, co autor stara się przekazać). Stajesz się mądrzejszy.
  • Książka potrafi zainspirować i zmotywować do działania. Książka inspiruje do robienia, pisania, spróbowania czegoś nowego.
  • Czytając książkę odpoczywasz. Odpoczywasz od całego tego chaosu, który Cię normalnie otacza. Odpoczywasz od komunikatorów, telefonów, telewizji, urządzeń elektronicznych, niebieskich ekranów, reklam i wszystkich innych rozpraszaczy, od których boli głowa.

Powrót do czytania książek nie jest prosty…

Sam byłem człowiekiem, który zapomniał o czytaniu książek. Przez kilka lat przeczytałem może 1-2 książki.

Czytałem naprawdę wiele. Internetu, social mediów, portali. Czytałem różne magazyny, gazety, czasopisma. Czytałem wiersze, czy opowiadania dla dzieci. Ale nie książki.

Jakoś tak mi się wydawało, że czytam wystarczająco dużo i książek w swoim życiu już nie potrzebuję. Do tego utwierdzałem się w dziwnym przekonaniu, że na czytanie po prostu nie mam czasu. Praca, dziecko, znajomi, inne hobby, aktywności… gdzie tu znaleźć czas na czytanie książek?

Aż któregoś dnia palnąłem się w czoło i powiedziałem sobie dość. Zmusiłem się praktycznie do przeczytania pierwszej książki po dłuższej przerwie, później już trochę mniej się zmuszając zabrałem się za drugą, później już z przyjemnością za trzecią i tak dalej. Nie zdając sobie z tego sprawy – stęskniłem się za tym. Stęskniłem się za książką.

I oto z własnego doświadczenia polecam kilka sprawdzonych sposobów na to, jak wrócić do czytania…

Zacznij słuchać. Audiobooki i podcasty

Ostatnimi czasy zakochałem się w słuchaniu książek (audiobooków) i podcastów. Zamiast muzyki częściej w moich słuchawkach usłyszysz ostatnio jakąś książkę lub podcast właśnie. Czemu to jest takie fajne? Krótko… Jedziesz komunikacją miejską do pracy? Możesz słuchać. Jedziesz samochodem? Możesz słuchać. Idziesz pobiegać? Możesz słuchać. Idziesz na siłownię? Możesz słuchać. Idziesz po bułki do sklepu? Możesz słuchać. Gotujesz? Możesz słuchać.

Nawet nie zauważysz kiedy skończysz książkę. A jeśli będzie dobra – wciągnie Cię bez reszty.

A od słuchania – bliska droga do czytania.

W szczególności polecam tu audiotekę (jeśli poszukujesz audiobooków w wersji polskiej) lub audible (audiobooki po angielsku). Podcasty? Ja korzystam z iTunes.

Zapisz się do biblioteki

Miałem jakiś dziwny uraz do biblioteki. Nie spieszyło mi się tam. Chyba jakoś po szkole mi pozostał. Choć nawet nie wiem czemu. Nawet jeśli jednak tego urazu bym nie miał – do biblioteki mi nie było spieszno ze względu na to, że żyłem w przekonaniu, że nie znajdę tam niczego interesującego. Jakieś stare zakurzone książki, lektury szkolne i inne – szalenie mało pociągające – pozycje.

W którymś momencie jednak zamieszkałem tuż obok biblioteki i któregoś dnia postanowiłem do niej zajrzeć. Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że nie dość, że nikt tam nie gryzie, to jeszcze na półkach znaleźć można naprawdę ciekawe książki. I starsze, i nowsze. I polskich autorów, i zagranicznych. I fikcję literacką i książki oparte na faktach. Do wyboru do koloru.

A czemu wypożyczać właśnie, a nie kupować? Uwierz mi, mało co działa tak motywująco w zakresie czytania książek jak świadomość, że za chwilę książkę musisz oddać. Gdybyś ją kupił… mogłaby przeleżeć na półce jeszcze kilka lat, aż któregoś dnia stałaby się podstawką pod doniczkę lub rozpałką w kominku. A w najlepszym wypadku nowym nabytkiem któregoś z Twoich bardziej obrotnych znajomych, któremu na którejś domowej imprezie postanowisz ją pożyczyć.

Nie czytaj na urządzeniu elektronicznym, typu tablet, czy telefon

Ani się nie skupisz, ani nie przeczytasz. Co chwilę będzie Cię coś rozpraszało, co chwilę będziesz sobie przypominał, że musisz coś sprawdzić. Co chwilę będzie Cię korciło, by oderwać się na sekundę od lektury.

Trzymaj się z dala od urządzeń elektronicznych. Skup się tylko na czytaniu, a wszelkie potencjalne rozpraszacze usuń z pola widzenia.

Jedyny wyjątek: urządzenie dedykowane czytaniu i tylko czytaniu (np. Kindle). Tego typu urządzenia pozbawione są wszelkiej maści rozpraszaczy.

Miej książkę zawsze przy sobie

Ile razy dziennie albo chociaż tygodniowo siedzisz i czekasz? Na cokolwiek. Przed gabinetem lekarskim, przed rozmową kwalifikacyjną, przed spotkaniem z kimś, przed sklepem w galerii handlowej. A ile razy dziennie po prostu siedzisz nic specjalnego nie robiąc? W czasie samotnego lunchu, na korytarzu w przerwie, w kawiarni przy kawie, tam gdzie król chodzi piechotą? Zamiast bić kolejny rekord w kolejnego Tetrisa-30-lat-później – możesz po prostu czytać. Będzie Ci milej i przyjemniej. A czas bardzo szybko minie.

Zaznaczaj sobie gdzie skończyłeś czytać

Strasznie ciężko wraca się do czytania książki, którą zacząłeś czytać jakiś już czas temu, po czym zrobiłeś sobie dłuższą przerwę i zapomniałeś gdzie skończyłeś. A że nie zaznaczyłeś tego miejsca… masz solidny fuck up.

Korzystaj z zakładek. Jakichkolwiek. Choćby i kawałka papieru. Ale zaznaczaj.

Prędzej ściemnisz znajomym, że książkę skończyłeś (już więcej do lektury nie wracając), niż poświęcisz pół godziny na szukanie miejsca, w którym czytanie Ci się poprzednio urwało. Unikaj więc tego.

Zacznij od książki kogoś, kogo podziwiasz lub kogo historia Cię interesuje

Może to być jakiś Twój idol, ktoś kogo podziwiasz, ktoś, kogo szanujesz, z czyją opinią się liczysz, kogo chciałbyś poznać. Może to też być ktoś, kogo historia mogłaby Cię zainteresować (potrzebujesz mocnych wrażeń w swoim życiu? Poczytaj biografię jakiegoś rockmana). Lub też w ostateczności może to być książka autora, którego dobrze znasz, którego lubiłeś czytać lata temu (może Paulo Coelho? Może Sapkowski?). Dużo łatwiej po taką książkę sięgniesz, łatwiej będzie Ci się do jej czytania przełamać. Znacznie szybciej w nią wsiąkniesz.

Z czasem, jako drugą, czy trzecią weź do ręki książkę, którą polecają Ci inni. Dopiero później sięgaj po pozycje, o których wcześniej nie miałeś pojęcia, a które po przeczytaniu wprowadzenia na okładce wydają się interesujące.

Czytaj na dobranoc

Dobra książka do poduszki gwarantuje dobry sen i miłą pobudkę. Znacznie milszą niż po hałasach wydobywających się z pudła telewizyjnego, czy po kolejnej serii godzin spędzonych na gapienie się niebieski ekran komórki, tabletu, czy laptopa.

Chcesz się wyspać? Odpuść sobie gapienie się w ekrany urządzeń elektronicznych na pół godziny-godzinę przed zaśnięciem. A książka Ci pomoże ten okres detoksu przetrwać w dobrym humorze.

PS. Chcesz na ten temat podyskutować? Zapraszam tutaj.

2 komentarzy

  1. Fajny post. Nie zgadzam się jednak z radą: Nie czytaj na urządzeniu elektronicznym, typu tablet, czy telefon.
    Dla mnie smartphone to właśnie podstawowy nośnik książek, audiobooków i zakładek (onenote).
    Tylko mając całą kolejkę do przesłuchania/przeczytania w chmurze (zsynchronizowaną na telefonie) jestem w stanie książkę mieć zawsze przy sobie.
    W każdy momencie gdy tylko zorientuje się, że marnuję czas (czekając, grając w tetrisa) wiem, że mam przy sobie książke.
    Nie ma wymówek, westchnięć typu: „szkoda, że nie zabrałem kindla”,

    Nie skreślaj urządzeń mobilnych, dają radę:)

    1. Nie skreślam tak całkowicie, ale jeśli jest alternatywa – polecam zawsze alternatywę 🙂

      Zresztą Kindle ma taką fajną funkcję jak synchronizacja między urządzeniami. Dzięki czemu nie musisz nosić Kindle’a ze sobą. Normalnie jak możesz, to czytasz na nim, a gdy nie masz go przy sobie – czytasz dalej na dowolnym innym urządzeniu z zainstalowaną aplikacją kindle’a.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *