O życiu

Czy wiek coś zmienia?

Człowiek się starzeje, tak już po prostu jest. Wszyscy mamy skończoną liczbę dni, którą przyjdzie nam spędzić na tym świecie. Czy jednak wraz z upływem lat coś się zmienia? Czy wiek robi różnicę?

Przyjęło się mówić, że faceci są jak wino… sami wiecie jacy. Kobiety też, choć nie chcą się do tego przyznać.

Mogę jednak opowiedzieć trochę z własnej perspektywy, człowieka z trójką z przodu, mającego na koncie trochę ponad 30 wiosen.

Wiek nie zmienia wiele

Oczywiście, że coś zmienia. Stajemy się w pewnym sensie dojrzalsi, mamy więcej doświadczeń życiowych, prywatnych, biznesowych i wszelkich innych. Więcej widzieliśmy, więcej przeżyliśmy, więcej doświadczyliśmy. A to zmienia nasz sposób patrzenia na pewne rzeczy. Zmienia schematy myślowe. Nauczeni doświadczeniem takim czy innym, zaczynamy na świat spoglądać inaczej, z innej perspektywy.

Ale poza tym zmienia się niewiele.

Najpierw czekamy tej wymarzonej 18tki

No dobra… najpierw to cieszymy się dzieciństwem i jesteśmy dumni z bycia dzieckiem.

Wraz z upływem lat coraz mocniej chcemy być traktowani jak dorośli, czujemy się dorośli, mimo, że dorośli jeszcze nie jesteśmy. Ale światu dookoła próbujemy wmówić, że się nie zna, a my wiemy lepiej.

Nie możemy się doczekać tej wymarzonej 18tki, by dostać dowód, legalnie kupić piwo w sklepie i móc pokazać wszystkim dookoła, że jesteśmy im równi. A może i nawet lepsi od nich.

Po czym przychodzi 18tka i mierzymy się z prawdziwym życiem

Duża część z nas cieszy się z bycia dorosłym stosunkowo krótko. Maksymalnie kilka lat. Matura, studia, imprezy… z czasem okazuje się, że to co smakowało tak słodko, gdy było zakazane, nie jest aż tak niesamowite, gdy możemy to robić bez skrępowania, praktycznie codziennie.

I wtedy stajemy się naprawdę dorośli.

Zaczynamy myśleć o prawdziwym życiu, o pracy, o rodzinie, o kupnie mieszkania na kredyt i innych rzeczach, które do tej pory były domeną „ludzi starych”.

Wiek lat dwudziestu-

Przez wielu uważany za najlepszy okres w życiu. Zupełnie niesłusznie, ale o tym za chwilę.

Mając dwadzieścia parę lat jesteśmy pełni werwy, chęci, sił. Jesteśmy młodzi, a jednocześnie już w pełni dorośli. Imprezy kończymy nie wcześniej jak tuż przed rozpoczęciem pracy dnia następnego. A często i później, bo przecież nikt nas nie wyrzuci. A jak już wyrzuci, to przecież pójdziemy do pracy gdzie indziej.

No bo jak to… jesteśmy świetni, młodzi, pełni werwy i nadziei. Nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Na kacu dalej przecież możemy świat podbijać lub zmieniać go na lepszy.

W wieku dwudziestu paru lat już pracujemy, robimy karierę, myślimy o zakładaniu rodziny (albo już ją zakładamy), kupujemy dom (albo przynajmniej się nad tym zastanawiamy). Ale w głębi duszy dalej jesteśmy nastolatkami.

I jak ognia unikamy tematu naszej trzydziestki.

Bo trzydziestka musi przyjść, ale nikt z nas tego nie chce

Dla młodszych dzieci, uczeń liceum jest dorosły. Dla nastolatka dwudziestokilkulatek jest stary. Dla dwudziestoparolatka trzydziestka to koniec świata.

A czemu? Bo zmienia się cyfra z przodu? Zawsze mnie to zastanawiało. Chyba po prostu ktoś kiedyś powiedział, że mieć trójkę z przodu jest słabe, bo zmienia się wszystko. A reszta świata to bezmyślnie podchwyciła i powtarza do dzisiaj.

A nic nie jest dalsze od prawdy.

Być trzydziestolatkiem jest ok. Mieć trójkę z przodu i tuż za nią jedynkę, dwójkę, piątkę, czy ósemkę dalej jest ok. Nie zmienia się wiele. Poza tą mentalnością i doświadczeniem życiowym właśnie.

Bo życie nas kształtuje

W taki czy inny sposób.

Jeśli dobrze to rozegrasz wcześniej, będąc nastolatkiem, czy dwudziestoparolatkiem, to i trzydziestka będzie wspaniałym okresem. A pewnie i czterdziestka, czy pięćdziesiątka (choć tu doświadczenia póki co nie mam).

Ja sam nastolatkową dorosłością cieszyłem się stosunkowo krótko. Bardzo szybko z bycia nieodpowiedzialnym nastolatkiem stałem się dorosłym pełną gębą, który musi iść do pracy, by zarobić na mieszkanie, studia i jeszcze – jak zostanie – by mieć co do ust włożyć. Nie żałuję, że tak było. Tak po prostu było.

Być może z tego też powodu stosunkowo szybko się ożeniłem, założyłem rodzinę, zostałem ojcem. Być może też z tego powodu stosunkowo szybko założyłem firmę (pierwszą na pierwszym roku studiów, drugą niewiele później). Być może z tego też powodu to kształtujące mnie doświadczenie życiowe przyszło do mniej szybciej. Bo w sensie mentalności i podejścia do życia – mam wrażenie – miałem podejście trzydziestolatka parę lat wcześniej. I może też dlatego teraz jest mi tak dobrze z tą trójką z przodu. Bo zdążyłem się z nią oswoić i zauważyć, że to nie tylko nic złego, ale wręcz mega dobrego.

Ludzie narzekają, że z wiekiem wszystko się zmienia

A tak naprawdę to nie wszystko się zmienia. To oni się zmieniają.

Pojawia się brzuch w miejscu sześciopaka? Bo się zapuściłeś i przestałeś się ruszać. Nie masz siły, ani chęci, żeby robić to, co robiłeś wcześniej? Bo taki tryb życia wybrałeś. Nie masz pieniędzy, żeby wyjechać na fajne wakacje? Bo stałeś się zbyt leniwy, żeby poszukać czegoś co nie jest poprzedzone zwrotem all inclusive. Nie ma już nic szalonego w Twoim życiu? Bo siedzisz na czterech literach i nie organizujesz sobie niczego.

W wieku trzydziestu paru lat żałuję, że nie zrobiłem różnych rzeczy w wieku lat nastu, czy dwudziestu kilku. Ale wiesz co? Mam trzydzieści parę lat i mogę je zrobić teraz. I robię. A to czego nie zrobię dzisiaj, zrobię jutro lub za miesiąc, lub za rok, lub za dziesięć lat. Nic straconego. Nigdy nie jest na nic za późno.

To, jak żyjesz w wieku lat nastu, dwudziestu, trzydziestu czy czterdziestu paru jest zależne tylko od Ciebie. I od tego jak bardzo ci zależy by być takim jaki sobie „wymarzyłeś”. Jeśli siedzisz w miejscu i liczysz na to, że samo spadnie z nieba – powodzenia. Prędzej piorun ci roztrzaska czaszkę niż Twoje wymarzone życie przyjdzie i zapuka do twych drzwi. Jeśli czegoś chcesz, to to rób i dąż do tego.

I don’t have dreams. I have goals.

Czy coś się z wiekiem zmienia?

Tak, zmienia. Zmienia się nasz stosunek do wielu rzeczy, z uwagi na doświadczenie życiowe, które zbieramy po drodze. A poza tym? Nic więcej. Reszta zależy od Ciebie. Jeśli chcesz, to życie w każdym wieku może być równie wspaniałe. A może i nawet lepsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Ja uwielbiam swoje trzydzieści parę lat. Tobie polecam to samo.

PS. I tak. Mam dzisiaj urodziny. Happy birthday to me.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *