O życiu

A gdybyśmy tak wszyscy kierowali się tymi samymi wartościami

Gdy byłem mały świat był prostszy. Wartości, którymi się człowiek kierował były proste. Dobro było dobrem, zło złem, Bóg Bogiem, ksiądz księdzem, a Świadek Jehowy…

po prostu człowiekiem, którego rodzice grodzili od nas, innych dzieci. A konkretniej: od całego świata.

Gdy dorastałem zacząłem kwestionować różne wartości, dopytywać czemu, dlaczego, po co, a co gdyby.

Jeszcze później wartości i priorytety uległy znacznemu przewartościowaniu.

Bo z czasem okazało się, że nie ma czegoś takiego jak wspólne wartości

Nawet te, które wydawały się niepodważalnie wspólne. Jak dobro, czy zło. Z czasem okazało się, że każdy definiuje je inaczej. Że dobry człowiek niekoniecznie jest dobrym człowiekiem dla każdego. Że – choćby – warunki wstąpienia do raju nie dla każdego człowieka są takie same.

Wartości – przedmioty i przekonania, determinujące względnie podobne przeżycia psychiczne i działania jednostek. W rozumieniu kulturowym wartości to powszechnie pożądane w społeczeństwie przedmioty o symbolicznym charakterze oraz powszechnie akceptowane sądy egzystencjonalno-normatywne (orientacje wartościujące).

Z czasem zdałem sobie sprawę z tego, że wartości, którymi kieruje się człowiekiem determinowane są przez wiele czynników. Religia ma na nie duży wpływ. Nasze otoczenie ma na nie duży wpływ. Sposób wychowania również. I szkoła. I Internet. I media. I rząd. I wiele innych czynników.

Bo każdy z nas chce przeżyć życie w sposób jak najlepszy

Ale dla każdego z nas jednocześnie ten „najlepszy sposób” znaczy kompletnie coś innego.

Dla dużej części osób wierzących zapewne będzie to sposób, który doprowadzi ich później do nagrody, jaką będzie – w zależności od religii – pośmiertne coś.

Dla osób niewierzących zaś z kolei bardziej będzie liczyło się to, co jest tu i teraz, bo przecież życie jest jedno i trzeba je przeżyć jak najlepiej.

Tyle tylko, że religie są różne. W jednej ważne będzie to, żeby chodzić do kościoła co niedzielę. W innej żeby się modlić do konkretnej „osoby”. W innej żeby składać konkretne ofiary. W jeszcze innej (radykalnej odmianie) religii najważniejsze będzie poświęcenie własnego życia i zamordowanie niewiernych.

Podobnie jak też różne są osoby niewierzące. Dla jednych ważne będzie to, by zarobić masę pieniędzy, dla innych, by być super-rodzinnym, dla jeszcze innych będzie się liczyło zupełnie coś innego. Dla jednych najważniejsze będzie osiągnięcie celu, bez względu na ofiary; dla innych by być miłym, uprzejmym i nosić zakupy sąsiadce w podeszłym wieku.

Miałem taki moment w życiu, w którym zwątpiłem w religię

Jestem katolikiem. Nie chodzę do kościoła tak często, jak często powinienem; nie modlę się tyle, ile kazano mi na religii w szkole. Ale jednak uznaję się za katolika.

Miałem jednak taki moment w życiu gdy bardzo poważnie zwątpiłem w religię. Było to gdzieś na końcu podstawówki. Podszedłem po którejś lekcji religii do siostry, która prowadziła zajęcia i zadałem jej pytanie, które nurtowało mnie od jakiegoś czasu.

Spytałem czy ludzie, którzy wyznają podobne wartości, są dobrzy (w rozumieniu naszej religii), nie popełniają przestępstw, nie kradną, nie mordują, nie cudzołożą. Robią to wszystko, co nam – katolikom – nakazują przykazania, ale jednocześnie są wyznawcami innych religii – czy oni również trafią do nieba?

– Nie. – usłyszałem

– Ale dlaczego? – niesamowicie mnie to ciekawiło

– Dlatego, że nie modlą się do naszego Boga. Bo nie uznają Chrystusa za Boga, bo nie chodzą do naszych kościołów, bo nie uczestniczą w lekcjach religii.

Z tego co pamiętam nie ciągnąłem tematu dalej. Odpuściłem sobie, myśląc jako dzieciak, że tak pewnie musi być.

Z drugiej strony bardzo zapadła mi w głowie ta rozmowa. Po dłuższym namyśle, gdy trochę dorosłem, odtwarzałem sobie ją ponownie w głowie i przestało mi się to podobać. W kółko wszyscy dookoła powtarzali, że trzeba być dobrym. Że gdy będziemy dobrzy, to czeka na nas nagroda. Jednocześnie zaś okazało się, że to nieprawda. Że bycie dobrym nie gwarantuje niczego.

Nie potrafiłem zrozumieć jak to możliwe, że człowiek, który przez całe życie kieruje się podobnymi wartościami, może po śmierci zostać pominięty i trafić do piekła. Przecież religia, którą ktoś wyznaje, niekoniecznie musiała być przez tę osobę wybrana. Przecież czyjaś religia to często kwestia wynikająca z otoczenia, rodziny, wychowania, środowiska, w którym ktoś się obraca. Jak można „winić” człowieka za to, że urodził się w takim kraju, a nie innym. Za to, że jego rodzina wpoiła mu wartości pochodzące z innej religii.

Nie wiem ile w tym jest prawdy. Nigdy nikogo więcej o to nie pytałem. Być może tak jest naprawdę i w świetle religii katolickiej osoby kierujące się podobnymi do katolickich wartości, a nie będące katolikami, nie trafią nigdy do nieba. Być może siostra wyznawała zasady, które nie są do końca zgodne z tym, co mówi religia.

Niesmak jednak pozostał.

I boli mnie dzisiaj kiedy rozmawiam z córką

która chodzi na religię w szkole i słyszy raz na jakiś czas, że jej koleżanki, czy koledzy, którzy na religię nie chodzą – trafią do piekła. Bo słyszy to czasami.

I jak tu wytłumaczyć 7-latce, że bycie dobrym jest ważne? Gdy gdzieś z boku słyszy, że jej koleżanka, która również wyznaje podobne wartości, po śmierci trafi w miejsce, którego nikt z nas zapewne nigdy odwiedzić by nie chciał.

Nie jest możliwe, by cały świat wyznawał podobne wartości

By każdy człowiek kierował się podobnymi wartościami w życiu.

Świat nie jest czarno-biały. Nie ma opcji, by dobro było dla każdego takie samo. By zło było dla każdego złem. Chciałbym by tak było. Niestety jednak tak nie jest. To utopia. Świat, którego nie ma i nigdy nie będzie.

I warto zdawać sobie z tego sprawę.

Tolerować inność, nie trzymać się ściśle określonych zasad odgórnie nam narzuconych – jeśli nie są one zgodne z naszymi przekonaniami – jednocześnie jednak nigdy nie zapominać, że wartości wyznawane przez każdego z nas mogą różnić się znacząco.


Znacznie więcej na ten temat, w szczególności na temat wartości którymi kierują się osoby różnych wyznań, znajdziesz w projekcie, który startuje już bardzo niedługo. Projekt.Światopogląd wystartuje na przełomie kwietnia i maja, 2017. Zapisz się do listy mailingowej, a na pewno nie przegapisz.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *