O życiu

Nie, nie każde dziecko powinno uczyć się programowania. Tak, każde powinno być wprowadzane w świat technologii

Nie każdy jeden człowiek może być programistą. Nie każdy jeden powinien. Ba! nie każde jedno dziecko powinno uczyć się programowania.

Napisałem ostatnio artykuł na natemat.pl: Czemu rząd powinien pomóc dzieciakom pójść w stronę informatyki?

Wpis wywołał dość skrajne emocje.

Albo zarzucano mi popadanie w skrajność (negowanie sensu studiowania kierunków humanistycznych), albo euforycznie krzyczano: tak! niech się dzieciaki uczą programowania.

Starałem się na te komentarze odpowiadać w tych miejscach, gdzie zostały pozostawione. Wywołany jednak dzisiaj do tablicy przez Piotra Reszkę postanowiłem dopisać od siebie jeszcze coś więcej.

Piotr wspominał o moim starym wpisie

w którym pisałem, że nie powinno uczyć się pięcio- czy sześcio- letnich dzieci programowania. Nie mam już niestety dostępu do tego wpisu, zniknął wraz z zamknięciem bloga nodalej.pl.

Dalej jednak uważam, że nie każde dziecko powinno się uczyć programowania

A już w szczególności nie tak młode dziecko.

Uważam natomiast, że bardzo, ale to bardzo potrzebne jest położenie w szkole znacznie większego nacisku na nauki techniczne, na matematykę, fizykę, informatykę. Plus, że moim zdaniem bardzo, ale to bardzo fajne mogłoby być wprowadzenie do programu nauczania logiki. Tak, już w podstawówce. Już od najmłodszych lat edukacji szkolnej.

Branża technologiczna to nie tylko programiści

Ja rozumiem, że programiści są niesamowicie potrzebni na rynku pracy. Że jest ich za mało, powinno być ich więcej. Ale na miłość boską, nie każdy może być programistą! I nie każdy powinien! Tak samo, jak nie każdy powinien iść na IT (co też usłyszałem w komentarzu do mojego artykułu z natemat).

Ale… każde dziecko powinno czuć się dobrze i naturalnie w świecie nowoczesnych technologii. Bo to znacznie zwiększy ich szansę na dobrą pracę w późniejszym, dorosłym życiu. I każde dziecko powinno umieć myśleć logicznie.

Z tym szkoleniem z programowania spotykam się zresztą na każdym kroku. Gdy ogłosiłem cel tegorocznej akcji #dladzieciakow, większość ludzi skojarzyła to właśnie z kupowaniem sprzętu, by dzieciaki miały możliwość dowiedzenia się czym programowanie jest. Nigdy nie mówiłem, że to nie tak, że nie o to chodzi. Bo tak nie jest. Też o to chodzi. TEŻ.

Bo branża technologiczna to nie tylko programiści. To też graficy, producenci video, audio, marketerzy, sprzedawcy, blogerzy, vlogerzy, webmasterzy, hardware’owcy, admini i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Oczywiście, że sprzęt, który chcemy dla dzieciaków zakupić da im możliwość nauczenia się programowania. Ale też da im możliwość nauczenia się mnóstwa innych rzeczy, z branżą technologiczną związanych. Lub też da im po prostu możliwość nauczenia się obsługi komputera, by robić w przyszłości coś, co niekoniecznie z branżą technologiczną jest związane.

No ale wracając do tego artykułu

Nie twierdzę, że każdy powinien studiów informatykę. Że kierunki humanistyczne powinny zostać zamknięte. Zapewne w przyszłości będzie całe mnóstwo zawodów dla humanistów właśnie (o tu jest ciekawe spojrzenie na tę kwestię w kontekście AI). Twierdzę jednak, że takich zawodów będzie znacznie mniej niż zawodów powiązanych w mniejszym lub większym stopniu z technologią.

Proporcje powinny być inne. To jest to, o co apeluję. Skoro zapotrzebowanie na ludzi technicznych będzie większe niż na humanistów, to i ‚szkolonych’ powinno być więcej ludzi, którzy tę lukę będą w stanie zapełnić.

Jest popyt. I to ten popyt powinien generować podaż.


PS. O przyszłości, robotach, sztucznej inteligencji i innych niesamowicie ciekawych tematach rozmawiałem też z Aleksandrą Przegalińską.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *