O życiu

Normalne życie

Normalne życie – nie wiem do końca co to znaczy. Myślę, że wiele osób nie wie. Również ci, którzy by takiego życia chcieli. Bo co to znaczy być normalnym, jak żyć normalnie? No właśnie…

Miałem ostatnio rozmowę z bardzo bliską mi osobą. Na temat życia, upodobań, własnych pragnień i wartości.

W trakcie tej rozmowy usłyszałem:

– Odpuść sobie w końcu. Musisz przestać ciągle chcieć tego, co niemożliwe. Musisz się zdecydować. Zacząć prowadzić normalne życie. Nie oczekiwać czegoś, co się nie wydarzy.

No tak – pomyślałem. Coś w tym jest. Ale na pewno nie dla mnie.

Co to znaczy być normalnym?

Ciężko jednoznacznie powiedzieć co to znaczy być normalnym. Szczególnie z jednego powodu: ponieważ dla każdego znaczy to zupełnie co innego.

Dla osoby niewidzącej będzie to znaczyło widzenie, dla osoby niesłyszącej – słyszenie, dla osoby na wózku – chodzenie. W końcu dla osoby bez pracy normalne życie to takie, w którym będzie miała pracę, a dla kogoś innego – jeszcze zupełnie co innego.

Wiem co miało znaczyć normalne życie w kontekście tej rozmowy. Wiem, co osoba, z którą rozmawiałem miała na myśli.

Ale… zawsze jest jakieś ale.

Co to dla mnie znaczy? Co to znaczy być normalnym?

Jestem człowiekiem nienormalnym. To znaczy takim, który ucieka od normalności definiowanej przez dużą część społeczeństwa, z którą ma styczność.

Dla wielu osób normalne życie oznacza życie stabilne, bezpieczne, bez większych wzlotów, ale przede wszystkim też – bez upadków. Bo żyjąc stabilnie i bezpiecznie jest przewidywalnie. A gdy jest przewidywalnie, to łatwo ocenić ryzyko. A gdy łatwo ocenić ryzyko, to też człowiek bazuje w swoich decyzjach życiowych na ocenie ryzyka. Bierze się za to, co obarczone niewielkim ryzykiem. Omija dużym łukiem to, co wiąże się z większym ryzykiem.

Ja taki nie jestem. A to z jednego prostego powodu:

Niepodejmowanie się rzeczy obarczonych dużym ryzykiem często równa się niemożności osiągnięcia spektakularnych rezultatów.

Albo mówiąc krócej i jaśniej: jeśli będziesz unikał ryzyka, nie masz co liczyć na osiągnięcie tego, co wydaje się nieosiągalne.

Jak żyć normalnie?

Miałem w życiu różne okresy.

Okres, w którym byłem typem nudnego chłopaczka-męża, który nic nie robił, nigdzie nie wychodził, z nikim się nie widywał, przesiadywał w domu i grał w gry albo oglądał seriale na Comedy Central.

Okres, w którym byłem w 110% poświęcony pracy. I pracowałem po kilkanaście godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, święta, nie święta.

Okres, w którym byłem poświęcony tylko rodzinie i nic co z nią nie było związane nie znajdowało się w obrębie moich zainteresowań.

Okres, w którym jarałem się tymi wszystkimi niesamowitymi rzeczami, które robią ci wszyscy ludzie pędzący przez życie z logiem Red Bulla na piersi i czole.

Okres, w którym żyłem tylko podróżami i chciałem podróżować w każdej jednej możliwej chwili, a na YouTubie oglądałem w kółko osoby, które gdzieś akurat są i coś pokazują.

Pewnie tych okresów było więcej, bo i wynikają one z mojej natury. Jestem człowiekiem typu all in. Gdy się na coś napalę, to żyję tylko tym. Na maksa, na milion procent. I wszystko inne odkładam na dalszy plan.

To ma swoje plusy i minusy oczywiście. To jest jednocześnie moja wada i zaleta. Ale też jest cechą, która powoduje, że normalne życie jest mi terminem obcym. Jest czymś, czego nie mam, nie chcę mieć i nigdy chcieć nie będę.

Normalne życie

Dla mnie oznacza to to, co widzę u większości.

Za normalne uważa się to, co częste, najbardziej powszechne w danej populacji. Norma taka wynika z pomiaru występowania danej cechy.

A co jest najbardziej powszechne? Próba osiągnięcia stabilizacji. Unikanie ryzyka, życie od pierwszego do pierwszego, od wypłaty do wypłaty, niepodróżowanie, niewyznaczanie sobie celów do osiągnięcia w dłuższej perspektywie, martwienie się rzeczami, na które nie ma się wpływu i życie życiem innych. Oglądanie czyichś filmów, słuchanie czyichś historii, przeglądanie czyichś zdjęć. Marzenie. Marzenie o tym, by znaleźć się w tamtym miejscu, przebywać z tamtymi ludźmi, przeżywać tamte przygody. Konsumowanie historii innych, nie tworzenie swojej własnej.

Ja znam już siebie i wiem czego chcę. I to czego chcę na pewno, to nienormalności. Chcę łączyć ze sobą życie zawodowe i fajne życie po godzinach. Jednocześnie ryzykując zarówno na płaszczyźnie zawodowej (inwestując ciągle w coś, co „nie ma szans się udać”), jak i prywatnej (robiąc coś, czego „nie powinienem”, co „nie ma sensu”, bo „są inne ważniejsze rzeczy, którymi powinienem się zająć”).

Jak żyć normalnie?

Nie wiem. Ale jeśli spytasz mnie kiedyś o to wprost, to odpowiem ci w ten sposób: poznaj siebie, zdefiniuj czym dla ciebie jest normalność i rób wszystko, by unikać jej tak często jak to tylko możliwe.


PS. Nie zapomnij się zapisać na listę mailingową.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *