O życiu

Minimalizm jako sposób na szczęście

Minimalizm od dłuższego czasu nie jest już tylko sposobem na zaprezentowanie swojego sprzeciwu wobec konsumpcjonizmu. Jest swoistym stylem życia, który niesie za sobą wiele rozmaitych korzyści. Podobno też daje szczęście.

Dużo odnośnie rozmyślam na temat szczęścia. Zbiegło się to w czasie z obejrzeniem przeze mnie filmu dokumentalnego o minimalistach (nomen omen całkiem niezłego) oraz wysłuchaniem odcinka podcastu The Minimalists na temat szczęścia właśnie.

Po obejrzeniu i wysłuchaniu wspomnianych pozycji, zacząłem wyszukiwać różnych artykułów powiązujących minimalizm, jako styl życia, ze szczęściem człowieka. Wiele tych artykułów przesiąkniętych było twierdzeniem, że minimalizm jest czymś, co sprawiło, że człowiek ten, czy tamten, stał się szczęśliwym człowiekiem.

Zresztą nawet w filmie, o którym wspominam powyżej, Ryan Nicodemus – jeden z dwóch najbardziej znanych minimalistów świata – wspomina o tym, że w pewnym momencie zauważył, że jego przyjaciel, Joshua Fields Millburn – drugi spośród tych znanych minimalistów – stał się niemal z dnia na dzień szczęśliwy. Ryan też chciał tego szczęścia, więc z nim porozmawiał. Tak dowiedział się o minimalizmie i wsiąknął w temat całkowicie. A gdy rozpoczął życie minimalisty – również stał się szczęśliwy.

Oczywiście bardzo to upraszczam, ale takie mniej więcej było przesłanie.

Czy minimalizm daje szczęście?

Jestem poniekąd minimalistą. Bardzo poniekąd. W moim domu/życiu/piwnicy znajdziesz wiele rzeczy, których mógłbym się pozbyć i z czasem będę się ich dalej pozbywał (bo proces już rozpocząłem jakiś czas temu). W kontekście zakupów jednak minimalistą jestem. Kupuję to, czego potrzebuję, co może mi się przydać. Nie dlatego, że to coś ładnie się świeci na sklepowej półce.

Śmiem jednak nie zgodzić się w pełni ze stwierdzeniem, że minimalizm, czy jakkolwiek pojmowane minimalistyczne życie, daje szczęście.

Każdy człowiek inaczej pojmuje szczęście

Każdy człowiek jest inny i każdemu co innego daje szczęście. Nie śmiem generalizować, czy jakkolwiek oceniać. A to dlaczego, że naprawdę ilu ludzi spytam o to, co daje im szczęście – tyle różnych odpowiedzi usłyszę. Inna sprawa jest taka, że wielu ludzi nie wie co daje im szczęście. Że wielu ludziom wydaje się, że coś mogłoby im szczęście dać, a w rzeczywistości wcale tak nie musi być. Pisałem już o tym, że aby móc w miarę jednoznacznie określić, co człowiekowi daje szczęście – najpierw ten człowiek musiałby się poznać, nauczyć się siebie samego.

Załóżmy jednak dla uproszczenia, że wszyscy ludzie już się znają i wiedzą co im daje szczęście. Jestem w stu procentach przekonany, że ile osób – tyle definicji szczęścia usłyszymy. Minimalizm może być jedną ze składowych tego ‚bycia szczęśliwym’, ale na pewno ono jedno samo szczęścia nie da.

Minimalizm pomaga w życiu

Pomaga na wiele sposobów. Pomaga zaoszczędzić pieniądze, pomaga w decyzjach zakupowych, pomaga oszczędzać czas, pomaga w procesie wystroju wnętrz. Pomaga w codziennym życiu na wiele sposobów. Bez dwóch zdań. Pełna zgoda.

Zresztą wiele jasno określonych zasad postępowania pomaga w życiu. A minimalizm jest właśnie takim zbiorem zasad postępowania. Podobnie jak np. religia (daje jasny obraz tego, co jest dobre, a co nie), społeczeństwo (co jest normalne, a co nie), rodzina (wartości rodzinne), czy choćby prawo (co trzeba robić, co wolno robić, co jest prawem zabronione).

Minimalizm redukuje stres

Z mojego doświadczenia – poza tym, o czym wspomniałem przed chwilą – minimalizm ma jedną zasadniczą zaletę. Redukuje stres.

Naprawdę.

Jasno określone zasady w kontekście zakupów redukują stres, którego doświadczamy w trakcie procesu zakupowego. Mniej wydanych pieniędzy, to nic innego jak mniejszy stres związany z brakami środków finansowych. Mniej rzeczy, to mniej do odkurzania, sprzątania, naprawiania, martwienia się o to czy działa, jak działa itd. To też np. mniej martwienia się w trakcie przeprowadzek, mniej zmartwień w trakcie wyjazdu.

To też w końcu

Mniej stresu związanego z byciem szczęśliwym

Bo wielu z nas bycie szczęśliwym utożsamia z posiadaniem czegoś, osiągnięciem czegoś, wyjechaniem gdzieś, zrobieniem czegoś. A gdyby tak się nad tym mocno zastanowić, to może się okazać że to coś, co chcemy posiadać tak naprawdę nie jest nam do niczego potrzebne. A proces osiągania czegoś (np. zawodowo) blokuje nam możliwość wyjechania gdzieś, czy zrobienia czegoś.

Gdyby się tak znów mocno zastanowić, to może się okazać, że wystarczy cieszyć się tym, co już się ma, osiągnęło, czy zrobiło.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *