O życiu

O męskości (i byciu mężczyzną) słów kilka

Męskość jest dziwnym tworem jakimś. Każdy facet niby chce być męski, ale gdy tak tego każdego zapytać czym ów męskość jest, niewielu na to pytanie potrafi odpowiedzieć. A już bez zastanowienia to pewnie żaden.

Nie pamiętam kiedy dokładnie poczułem się pierwszy raz w życiu mężczyzną. Teraz po dłuższym namyśle spowodowanym przeczytaniem tego artykułu, wydaję mi się, że chyba wiem. Miałem wtedy jakieś 18 lat, krótko po maturze. Wyszedłem z domu rodzinnego, by już tu nigdy nie wrócić. Oczywiście wróciłem jeszcze później wielokrotnie, ale to był ten moment, w którym wyprowadziłem się na swoje. Mimo, że tego swojego nie miałem. Mimo, że nazwanie czegokolwiek w tym czasie „swoim” byłoby grubym nadużyciem.

No ale się wyprowadziłem, by żyć własnym życiem. By zostać mężczyzną. W dosłownym tego słowa znaczeniu. A może nie dosłownym? Cholera wie, bo tak naprawdę ilu mężczyzn tyle znaczeń, tyle definicji. Ile kobiet, tyle znaczeń. A że kobiety kreatywne są, to pewnie i po dwa znaczenia mają.

Ja tak naprawdę nie wiem jak zdefiniować mężczyznę. Definiuję więc go na szybko w sposób następujący: to facet, który jest samodzielny i który ponosi konsekwencje własnych życiowych wyborów. I tyle. Albo i aż tyle, bo dla wielu jest to definicja nie do doścignięcia.

Facetem może być każdy. Mężczyzną – jak się okazuje – niekoniecznie.

A męskość?

Jakiś czas temu dostałem od dobrego kumpla książkę Czasem czuły, czasem barbarzyńca. Dobra książka, ciekawa. Ale też i niekoniecznie mi się podobała. Bo z jednej strony nie ma tu rzeczy odkrywczych, o których gdzieś w głębi duszy bym nie wiedział. Z drugiej jednak strony, wiele z tych rzeczy, tak skrupulatnie tu wypunktowanych, tak niby oczywistych, jakoś tak mnie boli. Gdy ją czytałem, miałem wrażenie, że punktując wszystkie te złe (ale i dobre) rzeczy, autorzy celują we mnie, raz to z jednej, raz z drugiej strony mnie okładając.

Zdałem sobie sprawę z tego, jak niewiele wiem o samym sobie. Albo też – co bardziej mnie tu zabolało – ile rzeczy wiem, z ilu zdaję sobie sprawę, a jednocześnie nie stosuję ich we własnym życiu. Ta pierwsza i najważniejsza rzecz to ta owa męskość właśnie.

Bo i czym jest męskość? Znów – każdy definiuje ją na swój własny pogmatwany sposób. Dla jednych to będzie umiejętność obronienia swojej kobiety w sytuacji zagrożenia, dla innych chęć przypierdolenia przypadkowo spotkanemu człowiekowi na ulicy, dla jeszcze innych duża klata i sześciopak poniżej. No bo to są właśnie cechy, które kojarzą się większości ze słowem męskość. Silny, zadziorny, wysportowany. A jeśli jeszcze odnoszący sukcesy, nawet – a może przede wszystkim – kosztem innych, to już w ogóle +100 do męskości.

A czym jest męskość dla mnie? No właśnie… 32 lata na karku i nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Z jednej strony stereotypy mają coś w sobie. Męski znaczy silny, umiejący walczyć, polować, zdobywać. A fajnie gdyby jeszcze potrafił dom zbudować i drzewo zasadzić. Z drugiej jednak czuły, wrażliwy, opiekuńczy, dbający o rodzinę, o dzieci, przekazujący im dobre wzorce. Trochę paradoks dzisiejszych czasów. Jak w jednej polskiej piosence:

Do siebie miej pretensje, Boże to takie męskie
– chcesz ciepła w domu jednocześnie ognia na mieście

Bo tak właśnie jest z facetami w dzisiejszych czasach. Faceci oczekują od swoich kobiet, by te były skrajne (czułe, ale też i niekoniecznie; ulegające pokusom, ale też umiejące się przed nimi bronić; zależne od niego, ale też i samodzielne; słabe, szukające wybawiciela, ale też i silne, waleczne). Tego samego zaś oczekują od siebie samych. Trochę ze względu na otoczenie (bo kobieta tego chce), trochę dlatego, że sami tego chcą. Bo nie chcą być jak swoi ojcowie. Jednocześnie zaś wiele cech, które widywali u swoich ojców wydaje im się męskie właśnie.

Męskość

Męskość to taki dziwny twór. Ja bym zdefiniował ją następująco: męski jest ten, kto potrafi się dopasować do różnych sytuacji. Kto potrafi przywdziać szaty tego, kto jest akurat w danym momencie potrzebny (wojownika, myśliwego, atlety, człowieka sukcesu, opiekuńczego ojca, chłopaka, syna, wujka). Kto w chwili słabości robi to, w co wierzy, zgodnie z własnymi przekonaniami. Jeśli chce – płacze i okazuje emocje; jeśli nie chce, to tego nie robi. Robi to czego chce, nie to czego oczekuje od niego otoczenie, na co wskazują stereotypy, co mówią kolorowe gazety, czy jakiś kołcz na swoim blogu.

Tyle, że takich facetów jest naprawdę mało. O ile w ogóle istnieją…

Jeden komentarz

  1. M

    Wszystko to prawda i ilu osobników na ziemi, tyle znaczeń tego roztrzasanego zagadnienia. Dla mnie męskość na każdym etapie mojego życia oznaczała coś innego. Będąc dzieckiem nr jeden męskości był mój ojciec, zaradny, robiący wszystko aby jego 4 księżniczki były szczęśliwe i bezpieczne. Gdy stawałam się kobietą męski był „Pan z TV”, bo widzialam go tylko tak jak chciałam, bez wad i w sytuacjach kreujących go na ideał. Z czasem z każdego mojego związku zaczęłam wyszukiwać cechy perfekcyjnej męskości.A dziś czy jestem wstanie określić czym jest męskość? Jestem sierotą,ojciec jest, ale okazało się,ze że był nim do czasu kiedy żyła jego żona,jestem głową rodziny i matką najlepszą jaką umiem być i jestem męska, bo otaczają mnie sami chłopcy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *