O życiu

Małe odkrycia są Wielkimi Odkryciami

Mam taki plan. Nie jeden zresztą… zrobię to, czy tamto. Popchnę swoje życie w tę, czy inną stronę. A do tego potrzebuję tego lub tamtego. Skupiam się na tym i na tym. I tak cały czas. A po chwili… o cholera, ale się wydarzyło w międzyczasie, a ja nic nie widziałem.

Człowiek jest głupi. Z natury. Wymyśla sobie, że chce zrobić to, czy tamto i zapomina o świecie, który dzieje się wokół niego.

I don’t have dreams. I have goals.

Tak powiedział serialowy Harvey Specter. I to jest maksyma, którą i ja wielbię. Po co o czymś marzyć, licząc na to, że kiedyś się wydarzy, skoro można ustawić to sobie za cel i do tego dążyć? Tak wygląda moje życie. Chcę zrobić coś? To po prostu szukam sposobu na to, jak to zrobić. A później – checked i następne.

Z jednej strony dobrze. Nie pluję sobie później w brodę, czy inną część ciała. Bo wystarczyłoby zrobić to, czy tamto i moje marzenia mogłyby się ziścić. Już tak nie mam. Po prostu cisnę. Układam plan i go skrzętnie realizuję. Fajnie, ale… cholera, no właśnie fajnie, ale… Skupiam się na celu do osiągnięcia, zakładam klapki na oczy i ich nie zdejmuję na co dzień. Przez co umyka mi dużo fajnych, małych rzeczy, które sprawiłyby, że cieszyłbym się bardziej tym, co mam. Lub dzięki którym zrobiłbym coś, co chciałem zrobić od dawna, ale jakoś coś mnie od tego odciągało.

Odkryłem swego czasu, że moja córka potrafi obsługiwać komputer. No może nie tak sama z siebie, ale pokazałem jej parę ruchów myszką i od razu załapała o co chodzi. Rewelacja.

Odkryłem też chwilę później, że poza standardowymi ‚Mama’, ‚Tata’, ‚Babcia’, ‚Dziadek’ potrafi też napisać wiele innych słów, o ile jej się w tym trochę pomoże. Mała zdolniacha.

Odkryłem, że kumpel, którego znam od lat, ale widuję sporadycznie przy okazji wyjazdów do Bydgoszczy – od nastu lat lata na paralotniach. Cholera, zawsze chciałem spróbować.

Odkryłem, że inny kumpel potrafi też robić różne fajne rzeczy, a nie tylko wylegiwać się w łóżku do popołudnia i chodzić do pracy. Damn, a jednak!

Odkryłem, że jeszcze inny kumpel uzbierał tyle wolnej gotówki pracując za granicą, że kupił dwa mieszkania w Polsce, które wynajął ludziom i już szykuje się do kupna trzeciego. To jednak się da!

Odkryłem, że blog, o którym wiedziałem, że istnieje od dawna, ale nigdy na niego nie zajrzałem… zawiera w sobie tyle ciekawej treści, że po wrzuceniu do Pocketa czeka mnie nie zliczę ile wieczorów przy iPadzie.

Odkryłem, że pub, od którego mieszkam niedaleko jest przegenialnym miejscem do obejrzenia meczu.

Odkryłem, że odkładanie wyjazdu na później kończy się pozostaniem w domu. A spontaniczny wyjazd daje tak pozytywnego kopa, że nie sposób po nim odnaleźć się w domu, nie planując – tym razem planując – już kolejnego wyjazdu.

Odkryłem, że nie mam już 20 lat i spanie czasem się jednak przydaje.

Odkryłem, że rower nie musi wcale kosztować tyle, ile wydawało mi się, że kosztuje.

Odkryłem, że to wcale nie jest u mnie tak, że nie sposób znaleźć czasu na czytanie książek.

Odkryłem, że otoczenie jest otoczeniem i otoczeniem pozostanie. Warto zaś robić rzeczy, na których to nam zależy, a nie te, które „musimy”.

Odkryłem… dużo odkryłem. Małych, wydawałoby się – nieistotnych – rzeczy. Ale z drugiej strony… jakże istotnych i ważnych.

Życie… ten mały cwaniak. Podstawia mi pod nos tyle fajnych momentów, obok których ja przechodziłem dotąd obojętnie.

Dalej będę wytyczał sobie cele. Dalej marzenia będą stawały się goalami, na których osiągnięciu będzie mi zależało. Tym razem jednak brnąc do przodu będę rozglądał się dookoła. Zdejmę z oczu klapki. Zainteresuję się na tym, co dzieje się obok. Bo małe rzeczy nie są wcale mniejsze od tych większych. A cele nie mogą przesłonić mi już nigdy codziennych „przyjemności”.

Tobie polecam to samo.

Jeden komentarz

  1. […] the afternoon – I wrote and published a new blog post on my Polish blog, […]

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *