O życiu

Jak być dobrym ojcem

Jestem raczej typem spokojnego rodzica. Faceta, który pozwoli dziecku poskakać po łóżku, wspiąć mu się na głowę, a gdy dziecko wymyśli sobie, że zrobi mu domek z jego szafy z ubraniami, to jeszcze przyjdzie i pomoże mu opróżnić ją z ciuchów, które mogłyby do tego domku nie pasować.

Dbam też o edukację córki, o jej zajęcia dodatkowe, o jej rozwój, o to by uprawiała sporty, by pokonywała kolejne bariery, by nauczyła się tego, czy tamtego. A gdy wchodzi na drzewo – wchodzę razem z nią, razem z nią się przy tym świetnie bawiąc.

Ale czasem, tak jak dzisiaj… No więc dzisiaj… No dzisiaj to…

Była siódma rano

Po siódmej. Konkretniej koło 7.30. O ósmej Młoda zaczynała szkołę. Obudziłem ją jakieś dziesięć minut wcześniej.

Wychodzę z łazienki i widzę, że leży pod kołdrą z zamkniętymi oczami. Najwidoczniej zasnęła znowu po przebudzeniu, w czasie gdy ja brałem prysznic. Zezłościłem się. Starałem się trzymać nerwy na wodzy, ale czy to przez moje niewyspanie, czy to może dlatego, że po prostu dziś wstałem lewą nogą – nie udało mi się tych nerwów opanować. Nakrzyczałem na nią.

Wstała.

Zrobiłem jej śniadanie, grzecznie zjadła. Zostało nam 10 minut do wyjścia.

Przygotowałem jej ubranie, prosząc by je ubrała jak tylko zje. Zaczęła się więc ubierać.

Ja w tym czasie przygotowałem jej śniadanie do szkoły, spakowałem się do pracy, ogarnąłem najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłem do pokoju gdzie Młoda się ubierała. Się ubierała, bo przez ostatnie kilka minut, kiedy ja zdążyłem ogarnąć wszystko co potrzebne do wyjścia – ona zdążyła ubrać jedną część przygotowanego ubrania.

Wkurzyłem się. Zdenerwowałem bardzo. Wygłosiłem kazanie, powiedziałem co myślę (zdenerwowany, więc nie było to miłe). Ona widocznie speszona, trochę przestraszona, poczuła, że dostała nauczkę, że zrobiła źle. Że nie posłuchała mnie i dostała za to karę.

Grzecznie bez słowa ubrała się do końca. Może nie bez problemów, nie bez nerwów. Ale ostatecznie się ubrała. Zdążyłem uczesać jej włosy, pomóc z kilkoma jeszcze sprawami, zdążyłem też jej kazać zrobić kilka dodatkowych rzeczy (które mogłem zrobić sam, ale chcąc jej chyba pokazać ile to ja rzeczy muszę ogarniać codziennie przed wyjściem – tym razem kazałem to jej właśnie to zrobić). I wybiegliśmy z domu, żeby zdążyć na ósmą do szkoły.

Dojechaliśmy dokładnie o ósmej. Chwilę później zadzwonił dzwonek, ona wybiegła szybko z szatni, ubrała plecak, który trzymałem w ręce i pobiegła w stronę schodów, by dotrzeć do klasy.

Ja zaś pół godziny później byłem w biurze. Godzina 8.30. Ogarnąłem parę spraw, odpowiedziałem na kilka firmowych wiadomości, sprawdziłem co tam się wydarzyło od wczoraj i poszedłem do kuchni. Bardzo teraz potrzebowałem kawy.

Kawa się robiła, a ja chwyciłem do ręki telefon. Była to moja pierwsza spokojna chwila tego poranka. Odpaliłem aplikację Gmaila na telefonie i zacząłem sprawdzać maile. Otworzyłem jednego sprzed trochę ponad godziny.

Drogi tato co ućebie mam nadzieje że dobże

Oooooohhhhhh shiiiieeeeetttt!

.

.

.

.

.

Nauczyłem ją pisać maile jakiś tydzień temu. A ona dziś w czasie, gdy miała się ubierać, postanowiła mi właśnie napisać wiadomość. Chciała mi zrobić przyjemność. Rano. Chciała bym poczuł się lepiej, bym miał lepszy dzień. I nawet się do tego nie przyznała, gdy ja się na nią zezłościłem, gdy wygłaszałem swoją tyradę, gdy głosem wkurzonego ojca pouczałem ją mówiąc… kuźwa, nie pamiętam już nawet co mówiłem(!). Chciała mi zrobić przyjemność, a ja się wkurzyłem, bo przecież mówiłem jej wcześniej, że ma się ubierać.

A co by się stało gdybyśmy się spóźnili te 5, czy 10 minut do szkoły… Jeśli nie wiesz, to już ci mówię: kompletnie nic.

Jak być dobrym ojcem

Czasem by być dobrym ojcem nie potrzeba dbać o to, by dziecko miało odrobione lekcje, by było nauczone na sprawdzian, by umiało zrobić fikołka, by zobaczyło kawałek świata.

Czasem wystarczy po prostu trzymać nerwy na wodzy, uspokoić się i sytuację. Czasem wystarczy po prostu się uśmiechnąć, przytulić i powiedzieć dzień dobry. Czasem wystarczy po prostu spojrzeć dziecku w oczy i powiedzieć, szczerze powiedzieć, że dziś będzie wspaniały dzień.

2 komentarzy

  1. Pouczające. Dobre, ważne przypomnienie z cyklu „jak żyć”.

  2. Gośka

    Trzymanie nerwów na wodzy to chyba najważniejsza sprawa przy wychowywaniu dzieci, ale i jedna z najtrudniejszych.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *