O życiu

Gdybyś miał umrzeć jutro… co byś po sobie zostawił?

Nie jest to przyjemna myśl. Ale każdego to czeka. Śmierć. Każdego z nas spotka. Prędzej, czy później. Jutro, pojutrze, za rok, za lat 10, czy 50. Tak to już jest… wszystko się kiedyś kończy.

Gdybym zapytał kogokolwiek z Was… co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że pozostał Ci rok życia? 12 miesięcy i ani jednego dnia dłużej. Umrzesz dokładnie za rok, co do dnia, co do godziny od tej chwili.

Idę o zakład, że wszyscy odpowiedzielibyście jedno: zrobiłbym to, o czym zawsze marzyłem. Zwiedziłbym świat, zobaczył miejsca, które zawsze chciałem zobaczyć, spróbowałbym poderwać tę dziewczynę z autobusu. Rzuciłbym pracę, której tak nie cierpię. Uwolniłbym się od ludzi, którzy zatruwają mi życie. Sprawiłbym, że byłbym szczęśliwy. Naprawdę szczęśliwy.

Cholera! Byłbym naprawdę szczęśliwy.

Jest taki film Choć goni nas czas (choć ja tu wolę oryginalny tytuł: The Bucket List). Bądź, co bądź dobry film. Naprawdę dobry, ze świetnymi aktorami. Opowiada historię dwóch umierających starszych mężczyzn, którzy krótko po tym jak dowiadują się, że umrą bardzo niedługo – spisują listę todo. Listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Rzeczy, które chcą zrobić, by zakończyć swój żywot z uśmiechem na ustach.

Kurde! Jakby nie mogli tego zrobić wcześniej.

Człowiek to dziwny twór. Zostawia wszystko na ostatnią chwilę. To jak z klasówką w szkole. Wiemy, że nadejdzie. Znamy dokładny termin, a nawet godzinę. Ale i tak zabieramy się do nauki noc wcześniej. Bo wcześniej przecież było tyle innych zajęć…

Podobnie jest ze śmiercią. Gdy człowiek wie, kiedy nadejdzie – zabiera się za realizację tego, co chciał (I POWINIEN) zrobić wcześniej.

A co się dzieje – gdy tak jak w większości przypadków – nie znamy daty swojej śmierci? Co, gdy śmierć nadchodzi nagle, bez uprzedzenia? Co się dzieje, gdy nie znamy daty? Gdy nie znamy godziny? Gdy nie mamy bodźca, który skłoniłby nas do sporządzenia listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią?

Łatwo jest powiedzieć… gdyby został mi rok życia, zrobiłbym to i to. Zapewne też – o ile zdrowie by nam na to pozwoliło – byśmy to wszystko zrobili.

Ale co by było gdybyśmy tej listy nie mieli szansy zbudować?

Wyobraź sobie…

że pozostała Ci noc życia. Ostatnia noc Twojego życia. Jutro umrzesz. Z samego rana. Nieodwołalnie. Nie da się tego zmienić.

Spojrzałbyś w swoją historię i co zobaczył? Szczęśliwego człowieka, robiącego to, co sprawiało mu przyjemność? Czy też jednostkę osobową, która egzystowała, bo egzystować jakoś musiała, ale z prawdziwym uśmiechem na twarzy ostatni raz do czynienia miała jeszcze w czasach, kiedy martwić się o nic nie musiała?

A jak świat zareagowałby na Twoje odejście? Pozostawiłbyś po sobie coś, co sprawiłoby, że pamięć o Tobie by nie zanikła w dzień po pogrzebie? Pozostawiłbyś po sobie wspomnienia? Czyjeś wspomnienia? Dobre wspomnienia? Czy komuś by Ciebie naprawdę brakowało?

Cholera!

Człowiek żyje po to, by być szczęśliwym i by uszczęśliwiać innych. Nie ma co czekać. Nie podoba Ci się Twoja praca? To ją zmień. Nie podobają Ci się Twoi znajomi? To poszukaj innych. Nie zwiedziłeś miejsc, które zwiedzić chciałeś? To się spakuj i jedź.

Nasze życie jest pełne wymówek. Koniec z nimi. Zapomnijmy o nich. Życie mamy tylko jedno. Nie ma co czekać na lekarza podchodzącego do nas z datą naszej śmierci wypisaną na czole. Żyj człowieku, żyj! Ciesz się tym, co masz. A jeśli cieszyć się nie ma czym, to znaczy, że trzeba to zmienić. Nie jutro. Jutro będziesz pluł sobie w brodę, że straciłeś kolejny dzień życia. Dzisiaj. Bo wczoraj już minęło i nie wróci więcej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *